Nieistotni

Nowy rok zaczął się od problemów komunikacyjnych. Najpierw zaczęliśmy płacić więcej za bilety bo kryzys i trzeba by wszystko działało. Potem władze Warszawy uznając nocne kursy metra za zbytek i luksus, postanowiły je zlikwidować dając nam możliwość przemiany w lemingi które poruszają się na trasie praca- dom- galeria handlowa. Protesty w internecie, szum w mediach, wyciągnięcie informacji o premiach dla urzędników, to wszystko sprawiło że Miasto postanowiło jeszcze raz przyjrzeć się problemowi.

I oto jak będzie. Metro tylko do 1.30, cięcia na trasach dziennych, do tego zniesienie ulg dla rodzin pracowników komunikacji miejskiej. Urząd wygrał, zwykli ludzie dzięki temu kompromisowi mogą stracić więcej niż na początku zakładano. Od jakiegoś czasu planuje się likwidację linii 521. Bo pokrywa się z trasą kolei miejskiej, później z tramwajami. Codziennie wsiadam w te tramwaje, czasem, kiedy chcę się przespacerować wzdłuż rezerwatu Olszynki Grochowskiej, wracam do domu pociągiem. Średnio raz w tygodniu tramwaj staje, potem stają następne. I tak z innymi pasażerami tkwimy w zawieszeniu między domem a pracą, a od spóźnienia ratuje nas 521. Pociągi jeżdżą jak chcą, pięciominutowe spóźnienie na dworcu wschodnim nie jest nawet sygnalizowane bo przecież nic się nie stało. Przyjedzie, tylko chwile później.



Wczoraj z Ochoty podjechałem do Wschodniego. Na Ochocie nie ma żadnej informacji o rozkładzie, opóźnieniach, które zimą zdarzają się jakby częściej. Na Wschodnim rozkład był, dowiedziałem się że najbliższy pociąg mam za 25 minut. Poszedłem na autobus. I nagle, zupełnie znikąd pojawił się pociąg, do Otwocka, do mnie.

Zniechęceni do masowego przewozu osób przesiadamy się do samochodów. Tu też się zmienia. Chcąc odebrać nam frajdę z igrania ze śmiercią, bo przecież kto będzie pracował na ten kraj kiedy wszyscy zdecydujemy się na masowe samobójstwo gdzieś pod Płońskiem, Władza proponuje radary. A może zamiast kupować samochody, lepiej zainwestować w skutery, quady i rowery, tańsze i idealnie wpasowujące się w ograniczenia narzucane przez rządzących. Polskie drogi nie nadążają za postępem motoryzacyjnym, co robić z autami zbyt szybkimi na ten kraj? I jeszcze egzamin na nowe, trudniejsze, prawo jazdy nie będzie nas dotyczył. Zyska na tym PKP bo siedem godzin w pociągu z Warszawy do Gdańska nie będzie brzmieć już tak strasznie. Upadnie Polski Bus ścigany przez Polską Izbę Gospodarczą Transportu Samochodowego i Spedycji za zbyt niskie ceny biletów i brak rozkładów na przystankach. Zostaną Jelcze PKSu.

Kiedy byłem w podstawówce uwielbiałem grać w Sim City, grę komputerową w której budowałem miasto. Interesowały mnie nowe domu, prestiżowe budowle których możliwość postawienia dostawałem za rozwój swojej aglomeracji. Podatki były wysokie, na niezadowolone tłumy wysyłałem godzille. Chciałem patrzeć jak moje miasto rośnie i pięknieje. Miałem wtedy osiem lat.
Trwa ładowanie komentarzy...