Za co te nagrody?

Dworzec Warszawa Stadion przed remontem
Dworzec Warszawa Stadion przed remontem własne
Może wydawać się Państwu że będzie to tekst o premiach dla rządzących, kolejny wyraz niezadowolenia kolejnego obywatela. Zupełnie nie, będzie to kolejny tekst o Fryderykach. Kolejny narzekający.

Co roku to samo, przy okazji nominacji, po gali podnoszą się głosy niezadowolenia. Chciałem iść pod prąd, nie wiedząc czy potrafię postanowiłem nie zaglądać na listę nominowanych. Nie udało się, liczyłem jeszcze że może tym razem uda mi się zebrać jakieś dobre słowa by docenić nagrodę która powinna być przecież istotna. Nie udało się. Ale od początku.



Ciągle nie rozumiem po co to zgłaszanie płyt, jakby członkowie akademii nie mogli wybierać spośród wszystkich płyt wychodzących w danym roku. I jeszcze ten hologram ZPAV- Zaiks musi być, jeśli nie ma akademia bada czy płyta przypadkiem nie jest nielegalna. Wiadomo nie od dziś, płyta bez hologramu to pirat. Czyli by uniknąć lustracji lepiej należeć. Wątpliwości zaś nie ma w przypadku "LAX" Moniki Brodki płyty ubiegającej się o nagrodę w kategorii Album Roku, tyle że to nie żaden album tylko krótsza forma, EPka, o czym artystka sama informuje na swojej oficjalnej stronie. Czemu Mela Koteluk nominowana jest w dwóch kategoriach, jako artystka i debiutantka. Czy debiutant nie jest artystą?

Kategorii jakby mniej, poznikały podziały stylistyczne. Zawsze broniłem tezy że muzyka jest jedna i nie ma co jej dzielić na gatunki, ale w przypadku nagród fajnie jest uhonorować, dostrzec większą liczbę artystów. I tu dochodzimy do kolejnego problemu, kiedy rankingami sprzedaży rządzi hip-hop, do łask wraca disco- polo po stylistycznej wolcie w stronę dance na światowym poziomie, kiedy ciekawe rzeczy zaczynają dziać się w szeroko rozumianej alternatywie, Fryderyk niewzruszenie gra swoją ckliwą melodię. Czy to wszystko po to by znów wygrała Katarzyna Nosowska i zespół Hey, żeby najlepszym debiutantem został debiutant Skubas. Kiedy, w końcu, doczekaliśmy się debiutu zespołu KAMP!!, w 2012 wyszła cudowna płyta UL/KR. Ok, może to zbyt subiektywne chociaż te płyty okupowały czołowe miejsca w podsumowaniach muzycznych portali. Fryderyki rządzą się własnymi prawami, nie bacząc na listy sprzedaży (w podsumowaniu rocznym na stronie ZPAVu tylko T.Love znalazł się w pierwszej dziesiątce), proponują swoją wizję rzeczywistości. Wolno im, tylko nie mówmy wtedy o ważnym wydarzeniu dla polskiej muzyki tylko plebiscycie jakich wiele na internetowym śmietniku. Gdzie Weekend grany w każdej dyskotece, zabrakło go jak kiedyś Stachurskyego, Ich Troje i Feela? Czy oni nie robią muzyki, nie zasługują na nagrody? Może to wstyd bo jeszcze ktoś zza granicy zerknie i zobaczy że u nas tak mało ambitnie. Że promujemy, o zgrozo, muzykę do słuchania.

Może lepiej darować sobie przyznawanie nagród i zrobić bankiet, wtedy wszyscy poczują się wyróżnieni. A że zabraknie tych którzy rzeczywiście byli uwielbiani przez polskich słuchaczy w zeszłym roku? To historia która trwa już 18 lat, widać Fryderyk jeszcze nie dorósł.

Dla kogo więc te nagrody, tak jak u władzy, nie dla tych co zasłużyli tylko dla tych co najwyżej.

Nie napisałbym tego, nie zastanawiał się w ogóle nad tym gdyby nie artykuł Dynamitrija
.
Trwa ładowanie komentarzy...